sobota, 22 marca 2014

KIO – przekazanie zamawiającemu kopii odwołania.

Odwołujący powinni przekazać kopię odwołania zamawiającemu, celem zapoznania się z jego treścią i to w terminie do wniesienia odwołania.


Co interesujące na tle innych regulacji, mamy w przepisie domniemanie prawne, polegające na tym, że zamawiający mógł zapoznać się z treścią odwołania przed upływem terminu do jego wniesienia, jeżeli przesłanie jego kopii nastąpiło przed upływem terminu do jego wniesienia za pomocą jednego ze sposobów określonych w art. 27 ust. 2. Tymi sposobami jest faks i droga elektroniczna. Z niezrozumiałych względów przepis odsyła do art. 27 ust. 2 a nie ust. 1 tegoż artykułu. Należy się domyślać, że chodzi o możliwość przesłania kopii odwołania faxem lub mailem nawet, gdy o takim sposobie porozumiewania się zamawiający w SIWZ nie postanowił.

Ukonstytuował się nurt światopoglądowy, jakoby przesłanie samego odwołania (np. bez załączników), jest skutecznym przekazaniem odwołania. A niby dlaczego, skoro w załącznikach mogą być zawarte istotne treści, a owo przesłanie ma umożliwić zapoznanie się zamawiającego z treścią odwołania; jak tu się zapoznać bez załączników. A wiec KIO wypracowało koncepcje odwołania niepełnego, niektóre załączniki są istotne, inne nie. KIO wie które. W obliczu powyższego skutecznie opóźniamy zamawiającego, bo tenże będzie mógł ustosunkować się do odwołania w sposób zupełny, dopiero ustnie do protokołu, bo wcześniej może nie znać całej materii (np. tej z załączników). Ktokolwiek bywał przed KIO wie, co to oznacza „ustnie do protokołu” – orzecznicy są niesamowici w zapamiętywaniu wypowiedzi stron, ale rozprawa nagrywana nie jest, nie ma też tam stenopisu.

Cóż jeszcze może napsuć krwi zamawiającemu w trakcie wnoszenia odwołania, może kopia nieczytelna – faxem to dosyć łatwe, ale to już było, jakiś zapomniany adres e-mail zamawiającego z jego strony www – też się można obronić, jeden z zamawiających miał małą pojemność skrzynek i odwołanie na serwer nie weszło (za duży plik), a więc się nie zapoznał i winny znowu był wykonawca

Jednym słowem, zamiast istotnego prawnie zdarzenia w postaci możliwości zapoznania się z treścią odwołania, przed upływem terminu do jego wniesienia (co znów skraca odwołującemu termin do wniesienia odwołania i obciąża wykonawcę domysłami, czy zamawiający zapoznał się z odwołaniem), wystarczyło uchwalić obowiązek doręczenia/wysłania odwołania zamawiającemu w terminie do wniesienia odwołania.

No cóż czas ciągle goni nas.

* * *
Autor: Robert Jaroszewski, tekst pierwotnie opublikowany na stronie autora. 



Wyszukiwarka przetargów publicznych biznes-polska.pl

1 komentarz:

  1. Trochę wydumane problemy. Ja jest się cywilizowanym wykonawcą, to można po wysłaniu faxu/maila zadzwonić do zmawiającego i zapytać czy dostał, czy czytelne, itd nie można wszystkiego regulować prawem bo i tak nie przynosi to rezultatów

    OdpowiedzUsuń