Jakąś wczesną wiosną wysłałem Redakcji Gazety Prawnej, z którą mam zaszczyt współpracować, tekst poświęcony poświadczeniom. Kilkakrotnie się przypominałem. Bezskutecznie. Uznałem więc, że szanowna Redakcja zrezygnowała z jego opublikowania na swoich łamach. Nie mam o to żalu – zawsze mogę uraczyć (czyt. katować) nim Czytelników naszego bloga
Dwie uwagi wprowadzające: a. artykuł jest dość „suchy” i nieco „sztywniacki” – Gazeta Prawna to nie miejsce na jakieś wygłupy; b. artykuł jest dość zwięzły i zapewne niewyczerpujący – to wynikało z wymogów Redakcji dot. max. objętości. W razie niejasności – pisz. Postaram się odpowiedzieć.
A zatem…
